No i stało się !!!!! Muszę napisać kilka słów o sobie. Nie mam pojęcia co za świr sobie wymyślił, że wszyscy w necie mają się obnażać (cokolwiek miałoby to znaczyć). Czy ktoś to czyta ???
Dobra, dość tych …
Teraz naprawdę o mnie:
- motocyklem jeździł mój Tato – WSK w latach 60/70 z konieczności, a nie z zamiłowania
- motocyklem jeździł starszy brat Taty Staszek , a była to OSA – powód j.w.
- motocyklem jeździł też młodszy brat Taty Jurek – WSK po Tacie – powód j.w.
A mnie nie było wtedy jeszcze w planach …
Mój kontakt z dwoma kółkami zaczął się od jeżdżenia na szmacie po zbiorniku WSKi wujka Jurka co miał „motor” po Tacie (oprócz mojego kochanego rowerka, który chyba za karę, że z leżakowaniem po obiedzie był problem, dostałem na trzech kółkach – trzecie kółko odpadło niebawem, hi, hi, hi...).
Pierwszy prawdziwy start odbył się z fundamentu domu dziadków (ponieważ gdy miałem 8 lat kończyny amatora / motocyklisty były jeszcze za krótkie), ale opłacało się - BANAN na moim wstrętnym pysku pojawia się za każdym razem, gdy tylko zaczyna grać silnik. Dla ciekawskich - lądowanie było w 100 % udane i wzbudziło zachwyt przerażonego po moim starcie wujka Jurka, brata Taty.
A teraz dalej lata 80te:
- wymuszony, wypłakany i zdobyty różnymi znanymi tylko dzieciom sposobami pierwszy motorower
- klub sportowy SKM WARSZAWA pod kierownictwem i tutaj brak mi słów, które by należycie uhonorowały, osoby tak oddane sportom motocyklowym w Polsce, jak Pan Włodzimierz Gąsiorek i trener Włodek Kwas.
- fascynacja weteranami i działalność w KMDM KARDAN, gdzie wodze dzierżył Bartek Jackiewicz
- pierwszy japoński motocykl i podróże po Europie (mała całkiem jest !!!)
A teraz dalej lata 90te:
- żądza pieniądza i chęć usamodzielnienia od wszystkich wymusza …
Koniec lat 90tych:
- powrót do korzeni czyli fascynacja weteranami powraca ze zdwojoną siłą
- tworzenie zalążka własnej kolekcji
- kolejne podróże motocyklem
Od 2000 do dnia dzisiejszego:
- oprócz pracy zawodowej w korporacji poszukiwanie sensu życia…
A potem, gdy do głowy wpadł fajny pomysł, pozostało tylko się otrzepać z tego kurzu korporacyjnego, gdzie szczury (wyścigowe) śmigały że aż ciarki przechodziły i robić fajne rzeczy …
I wtedy był remont ...
i się kończył ...
![]()
i to tyle.
Robert
PS. Teraz do roboty , ale już u siebie !!!
![]()


